Z enigmatycznego komunikatu zastępcy burmistrza Prudnika Wiesława Kopterskiego wynika, że w gminie nie zapomniano o pustostanie, który jeszcze nie tak dawno służył jako basen miejski.
Obiekt funkcjonował dokładnie do 2018, gdy w Prudniku otwarto ,,Sójkę” czyli nowy basen miejski zlokalizowany przy ul. Podgórnej 7 na tzw. ,,sójczym wzgórzu”. Od tego czasu brak koncepcji na zagospodarowanie zabytkowego obiektu po łaźni miejskiej. Mówiono m.in. o partnerstwie publiczno-prywatnym, czyli współpracy biznesu z samorządem w celu tchnięcia nowego ducha w te mury. Jak pokazuje czas, zainteresowanie przedsiębiorców tym obiektem nie było duże. Odstraszają na pewno duże koszty remontu oraz sprawowany nad budynkiem nadzór konserwatora zabytków. Oznacza to, że wszelkie prace remontowe musiałby uzyskać aprobatę tego organu.
Kawałek historii Prudnika
Znajdujący się w rękach gminy obiekt zlokalizowany pod adresem Parkowa 4 został otwarty 4 listopada 1907 roku. Jego budowę zasponsorowali ówcześni właściciele S. Fränkel” Tischzeug & Leinwand Fabrik (czyli powojennych ZPB Frotex) Josef Pinkus razem z Albertem i Emanuelem Fränklem. Przeznaczyli na ten cel 200000 marek. Autorem projektu był miejski radca budowlany z Quedlinburga Launer (inspirujący się tamtejszą łaźnią z 1903 r.), zaś budową kierował miejski budowniczy Schinol. Następnie przez ponad 100 lat z pływali korzystali mieszkańcy Neustadt a po wojnie Prudnika.
Akademicy ze Śląska zainteresowani obiektem
W Urzędzie Miejskim w Prudniku odbyło się dziś robocze spotkanie z Panią dr inż. arch. Elżbietą Rdzawską-Augustin, reprezentującą Katedrę Teorii, Projektowania i Historii Architektury Politechniki Śląskiej. Rozmawialiśmy o przygotowaniu koncepcji zagospodarowania dawnej Łaźni Miejskiej w Prudniku — napisał na swoim profilu w serwisie facebook wiceburmistrz Kopterski.

Co to oznacza? Na pewno nie chęć przejęcia prowadzenia obiektu przez Politechnikę Śląską. Możliwe, że w ramach zajęć lub obozu naukowego w budynku pojawią się studenci architektury z Politechniki Śląskiej. W ramach nauki mogliby przygotować np. koncepcje zagospodarowania obiektu. Budynek nadaje się do tego świetnie. Jest w na tyle dobrym stanie, że przebywanie w nim studentów nie wiązałoby się z niebezpieczeństwem. Ponadto, z racji że jest opuszczony, to studenci nie byliby ograniczeni dopasowywaniem się do innych aktywności w obiekcie.
Byłyby to dobre informacje dla miasta. Nawet takie ,,naukowe” zainteresowanie budynkiem może doprowadzić do tego, że w pracy studentów ktoś zobaczy potencjał biznesowy. Możliwe jest również to, że świeże spojrzenie na sprawę przyniesie pomysł na to jak stary basen mógłby być zagospodarowany przez samą gminę, np. w przypadku możliwości sięgnięcia na ten cel po środki zewnętrzne.
To dopiero początek – o efektach i kolejnych ustaleniach będziemy informować na bieżąco! – tymi słowami kończy swój wpis samorządowiec. Miejmy nadzieję, że jest to początek drogi, która w ostateczności doprowadzi do tego, że budynek po łaźni miejskiej nie popadnie w ruinę. Na pewno będziemy o to pytać gminny samorząd.





