To historia z kategorii słodko-gorzkich, choć z wyraźną przewagą absurdu. Pewien mieszkaniec Namysłowa po ćwierćwieczu bycia klientem „pośredniaka” postanowił uczcić ten jubileusz w nietypowy sposób. Zamiast wyjść z urzędu z umową o pracę, wyszedł z tablicą informacyjną, którą zerwał ze ściany.
Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 10:00. Do Powiatowego Urzędu Pracy w Namysłowie wszedł 45-letni mężczyzna. Nie skierował się jednak do okienka z ofertami zatrudnienia. Zamiast tego – jak relacjonują świadkowie – wdrapał się na barierki, zerwał ze ściany tablicę z nazwą instytucji i rzucił się do ucieczki. Ustalenie sprawcy nie było na pewno trudne dla funkcjonariuszy. Z takim stażem w instytucji mężczyzna musiał być dobrze znany doświadczonym pracownikom namysłowskiego PUPu.
Plan kradzieży był brawurowy, ale strategia ucieczki pozostawiała wiele do życzenia. Mężczyzna nie ukrył swojego łupu, lecz spacerował z nim po mieście jak z trofeum. Namysłowscy policjanci z zespołu patrolowo-interwencyjnego potrzebowali zaledwie kilku minut, by namierzyć „kolekcjonera”.
Pamiątka trudnej relacji
Podczas zatrzymania 45-latek był rozbrajająco szczery. Wyznał funkcjonariuszom, że jest osobą bezrobotną od 25 lat. Kradzież nie była aktem wandalizmu, lecz – w jego mniemaniu – sentymentalnym gestem. Mężczyzna tłumaczył, że tablica miała zawisnąć w jego pokoju jako symbol „długoletniej współpracy” z urzędem. Współpracy, która jego zdaniem nie była satysfakcjonująca, zwłaszcza w kwestii wsparcia finansowego. Można więc powiedzieć, że mężczyzna chciał zabrać kawałek urzędu do domu, skoro urząd nie pomógł mu w karierze zawodowej.
Finał w sądzie zamiast mandatu
Romantyczna wizja posiadania pamiątki szybko zderzyła się z rzeczywistością. Podczas interwencji mężczyzna stał się agresywny i wulgarny. Policjanci chcieli ukarać go mandatami na łączną kwotę 1100 złotych, jednak 45-latek skorzystał z prawa do odmowy ich przyjęcia. Oznacza to, że jego sprawą – zarówno kradzieży, jak i zachowania podczas zatrzymania – zajmie się teraz sąd.
Opolskie „pożyczanie” tablic
Co ciekawe, to nie jedyny przypadek znikania tablic w województwie opolskim w ostatnich dniach. Wygląda na to, że w regionie panuje specyficzna moda na kolekcjonowanie oznaczeń. Niedawno głośno było o kradzieży tablicy z nazwą miejscowości Zimna Wódka (gmina Ujazd). O ile tamtą kradzież można przypisać amatorom napojów wyskokowych szukającym zabawnego gadżetu, o tyle kradzież szyldu Urzędu Pracy to już zupełnie inny kaliber desperacji i czarnego humoru.
Więcej na temat kradzieży w Zimnej Wódce przeczytacie w naszym wcześniejszym materiale: Zimna Wódka na pamiątkę z opolskiego? Zdecydowanie zły pomysł
Mieszkaniec Namysłowa pracy nadal nie ma, tablicę stracił, a zamiast wypłaty czeka go teraz rozprawa sądowa.





