MKS Pogoń Prudnik rozpoczęła rundę wiosenną od bolesnej porażki 1:2 z Polonią Prószków-Przysiecz. Jednak to nie stracone punkty wywołały największą burzę w klubie, a zachowanie samych zawodników. Zarząd mówi stanowcze „dość” i wprowadza surowe kary finansowe za niepotrzebne dyskusje z arbitrami. Skorzystają na tym najmłodsi adepci futbolu.
Zimny prysznic na start wiosny
Choć zimowy okres przygotowawczy napawał optymizmem, powrót na ligowe boiska brutalnie zweryfikował formę prudnickiej drużyny. Pogoń uległa na wyjeździe miejscowej Polonii 1:2. Jedyną bramkę dla biało-niebieskich zdobył Łukasz Bawoł. Prudniczanie mieli doskonałą okazję na wyrównanie, jednak strzał Andreja Serdiukova z rzutu karnego zdołał obronić bramkarz gospodarzy.
W oficjalnym komunikacie klub nie ukrywa rozczarowania postawą w defensywie. Jak przyznają sami przedstawiciele Pogoni, obie stracone bramki to pokłosie ewidentnych błędów obrony – pomyłek, które na tym szczeblu rozgrywek po prostu nie mają prawa się zdarzać.
Zero tolerancji dla „kartkowiczów”
Wynik sportowy to jedno, ale prawdziwą kością niezgody okazał się rażący brak dyscypliny na boisku. W trakcie sobotniego spotkania aż pięciu zawodników Pogoni obejrzało żółte kartki. Jak podkreśla klub, większość z nich była bezpośrednią konsekwencją zbędnego krytykowania decyzji sędziego. Co gorsza, w gronie ukaranych znaleźli się notoryczni „kartkowicze”, którzy zignorowali wcześniejsze ostrzeżenia sztabu i po raz kolejny przełożyli własne emocje nad dobro całego zespołu.
Męskie decyzje i cennik za „gadulstwo”
Władze MKS-u postanowiły zareagować błyskawicznie i bezkompromisowo. Klub ogłosił wprowadzenie nowych, żelaznych zasad dyscyplinarnych, które uderzą wprost w portfele niesubordynowanych graczy. 200 zł – taka kwota zostanie potrącona z klubowego stypendium zawodnika za każdą żółtą kartkę otrzymaną za dyskusję z sędzią. Wszystkie zebrane w ten sposób środki trafią bezpośrednio na zakup sprzętu sportowego dla młodzieżowych drużyn MKS Pogoń Prudnik.
Zarząd stawia sprawę na ostrzu noża. Jeśli któremuś z piłkarzy, z powodu nadmiernej „kartkoteki”, zabraknie stypendium na pokrycie nałożonych kar, będzie musiał uregulować należność z własnej kieszeni. W przeciwnym razie nie wybiegnie więcej na boisko w barwach prudnickiego klubu.
Skoro niektórzy nie potrafią trzymać nerwów na wodzy, ich błędy sfinansują rozwój naszych dzieciaków. Jeśli zawodnik chce grać dla Prudnika, musi zacząć od szacunku do sędziego, kibiców, kolegów z drużyny i klubowej kasy – czytamy w mocnym oświadczeniu klubu.
Przypomnijmy, że mecz z Polonią nie był pierwszym, w którym zawodnikom zabrakło chłodnej głowy. Na stadionie przy ulicy Włoskiej widzieliśmy już sceny, gdy po porażce rozgoryczeni zawodnicy postanowili ,,odprowadzić” sędziego do szatni. Wyniku spotkania to nie zmieniło, a ze względu na epitety, jakie w kierunku arbitra poleciały zawodnicy musieli odpocząć od gry w piłkę ze względu na kary indywidulane.
W Prudniku trwa obecnie chłodna analiza popełnionych błędów. Zarząd oraz kibice mają jasny postulat na nadchodzące mecze: chcą oglądać drużynę, która o ligowe punkty walczy wyłącznie nogami, a nie językiem. I to walczyć skutecznie.
Obecnie MKS Pogoń Prudnik zajmuje 13 miejsce w tabeli. W rozgrywkach grupy II opolskiej klasy okręgowej uczestniczy 16 drużyn. Przypomnijmy, że Pogoń Prudnik gra w tych rozgrywkach dzięki awansowi Polonii Nysa do III ligi. Bez tego nie miałaby szansy walczyć w barażach o utrzymanie.




