Po mającej miejsce w 2024 roku dramatycznej w skutkach powodzi, sprawa bezpieczeństwa przeciwpowodziowego w Lubrzy wciąż budzi ogromne emocje. Złożona przez sołtys Dominikę Schuster petycja do władz powiatu doczekała się merytorycznej odpowiedzi ze strony Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Z dokumentu, do którego dostęp uzyskała nasza redakcja, wyłania się jednak obraz, w którym kluczowe inwestycje i obowiązki utrzymaniowe przerzucane są na barki lokalnego samorządu.
Zniszczenia i apel o inwestycje
Inicjatorką dyskusji o fatalnym stanie infrastruktury wodnej jest sołtys wsi Lubrza, Dominika Schuster. Wystosowała ona pod koniec lipca 2025 roku oficjalną petycję skierowaną do Przewodniczącego Rady Powiatu w Prudniku. Powodem interwencji były straty, jakie wieś poniosła w wyniku zalania. Sołtys w swoim piśmie nie ukrywała powagi sytuacji, dokładnie opisując skalę żywiołu.
Mieszkańcy Lubrzy ponieśli poważne straty zalane zostały użytki rolne, drogi dojazdowe oraz posesje. […] Powódź spowodowała poważne uszkodzenia rowów melioracyjnych i przepustów, co stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców i ich mienia. – podnosiła w dokumencie sołtys.
Autorka petycji zwróciła szczególną uwagę na dwa główne problemy generujące zagrożenie. Pierwszym z nich są zaniedbane od lat, nieczyszczone i niedrożne rowy melioracyjne oraz przepusty. Drugim, znacznie poważniejszym problemem z punktu widzenia infrastruktury, okazał się lokalny polder zalewowy. Zdaniem sołtys, obecne obiekty są kompletnie niewydolne w starciu ze zmianami klimatycznymi.
Niewystarczająca pojemność polderu zalewowego, który obecnie nie spełnia swojej funkcji ochronnej. Zdecydowanie konieczna jest jego rozbudowa i powiększenie – napisano w petycji.
Jest pomysł na zatrzymanie fali
W imieniu lokalnej społeczności, sołtys Lubrzy nie tylko punktowała braki, ale również wyszła z konkretną, dość innowacyjną propozycją. Oprócz żądania oczyszczenia rowów i rozbudowy polderu, w dokumencie pojawił się wniosek o budowę nowej infrastruktury powstrzymującej falę wezbraniową. Koncepcja ta zakładała celowe, kontrolowane zalewanie okolicznych pól rolniczych, aby ocalić domostwa.
Uwzględnienie budowy Suchej tamy bądź zastawki którą podczas opadów deszczów można by było spiętrzać wodę przed wałem kolejowym co spowodowałoby rozlanie wód opadowych na pobliskich polach a zarazem nie spłynęła by duża ilość do polderu a co za tym idzie nie wpłynęła by do wioski – proponuje Dominika Schuster.
Sołtys w petycji uspokajała jednocześnie rolników, argumentując, że takie rozwiązanie nie zrujnowałoby lokalnego rolnictwa. Zaznaczyła stanowczo, że „spiętrzenie wody na polach miało by charakter kilku godzinny co nie spowodowało by znacznych strat w uprawach rolników”.
Wody Polskie odpowiadają: Rowy to zadanie gminy i mieszkańców
W grudniu 2025 roku Starostwo Powiatowe w Prudniku otrzymało pismo z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach, stanowiące odpowiedź na petycję. Zastępca Dyrektora ds. Ochrony Przed Powodzią i Suszą, Łukasz Obrusznik, szczegółowo i odniósł się do wszystkich postulatów płynących z Lubrzy. W kwestii niedrożnych kanałów i przepustów odpowiedź instytucji państwowej nie pozostawia złudzeń i przerzuca odpowiedzialność na poziom lokalny.
Obowiązek utrzymania urządzeń melioracyjnych poprzez wykonywanie prac z zakresu oczyszczania i przywracania drożności przepustów i rowów melioracyjnych należy do właściciela tj. Gmina Lubrza lub innej osoby fizycznej – informuje Łukasz Obrusznik.
Dyrektor Obrusznik wskazał również, że do Nadzoru Wodnego w Prudniku nie wpływały dotąd zgłoszenia o zaniedbaniach. Zaznaczył jednak, że w przypadku dalszego braku utrzymania rowów przez właścicieli, „Zarząd Zlewni w Opolu ma prawo nakazać właścicielom przywrócenie właściwego funkcjonowania urządzeń wodnych”.
Rozbudowa polderu wymaga koncepcji i zaangażowania samorządu
Równie chłodno RZGW w Gliwicach podchodzi do natychmiastowej interwencji w sprawie polderu, o którą tak usilnie zabiegali mieszkańcy. Instytucja państwowa przypomniała, że polder zlokalizowany na działkach numer 616/1 i 616/3, przez który przepływa rzeka Lubrzanka, „jest własnością Gminy Lubrza”. Z tego tytułu ewentualna rozbudowa musi zostać zainicjowana i przygotowana przez lokalne władze.
Wody Polskie informują, iż kwestie ewentualnego powiększenia bądź rozbudowy tegoż zbiornika należałoby podeprzeć opracowaną przez gminę koncepcją, która to określiłaby jego obszar, z uwzględnieniem wpływu polderu na drogi czy infrastrukturę (pobliską drogę wojewódzką, infrastrukturę kolejową) – czytamy w odpowiedzi RZGW Wody Polskie w Gliwicach.
Brak pieniędzy i planów na suchą tamę
Najwięcej rozczarowania wśród mieszkańców Lubrzy może jednak wzbudzić odpowiedź dotycząca budowy proponowanej suchej tamy lub zastawki przed wałem kolejowym. Wody Polskie poinformowały, że ich inwestycje opierają się na zatwierdzonym Programie Planowanych Inwestycji. Pomysł z Lubrzy nie figuruje w żadnych oficjalnych dokumentach planistycznych. Odpowiedź dyrektora Obrusznika w tej sprawie jest niezwykle stanowcza.
Na chwilę obecną budowa suchej tamy bądź zastawki nie jest uwzględniona w ww. programie. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, z uwagi na szereg planowanych inwestycji oraz istniejących zobowiązań, nie jest obecnie w stanie podjąć się realizacji przedmiotowego przedsięwzięcia – informuje w piśmie skierowanym do powiatowego samorządu.
Dodatkowo podkreślono, że propozycja z petycji to zupełnie nowy pomysł. Jako argument przeciwko szybkiej realizacji podano fakt, że „przedmiotowe zadanie nie posiada opracowanej dokumentacji, co dodatkowo wymaga na ten moment wykonanie niezbędnych analiz”. Na koniec pisma Wody Polskie przypomniały, że zgodnie z obowiązującym prawem, ochrona przed żywiołem to wspólne zadanie zarówno ich instytucji, jak i „organów administracji rządowej i samorządowej”. Wygląda więc na to, że klucz do rozwiązania problemów przeciwpowodziowych Lubrzy leży obecnie przede wszystkim na biurkach lokalnych samorządowców.