Zgodnie z zapowiedziami, wracamy do sprawy pożaru, który wybuchł w środowy wieczór w budynku mieszkalnym w Lubrzy. Doniesienia o wyładowaniu atmosferycznym okazały się prawdziwe, a walka z żywiołem trwała do późnych godzin nocnych.
Jak wynika z oficjalnych relacji, osoby zawiadamiające służby ratunkowe o pożarze na własne oczy widziały moment, w którym piorun uderzył bezpośrednio w budynek. To właśnie to zdarzenie zainicjowało niszczycielski żywioł.
Mieszkańcy i ich czworonóg bezpieczni
Najważniejszą informacją po tej tragicznej nocy jest fakt, że nikt nie został ranny. Jak poinformował st. kpt. Wojciech Majerek z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Prudniku, dwie osoby zamieszkujące budynek zachowały zimną krew w obliczu zagrożenia. Udało im się bezpiecznie ewakuować o własnych siłach jeszcze przed przyjazdem pierwszych zastępów straży pożarnej. Co więcej, uciekając przed rozprzestrzeniającym się ogniem, nie zapomnieli o swoim czworonożnym przyjacielu – mieszkańcy opuścili płonący dom, zabierając ze sobą przebywającego wewnątrz psa.
Trudna walka pod dachem i liczenie strat
Akcja gaśnicza na miejscu zdarzenia okazała się niezwykle wymagająca z uwagi na specyfikę pożaru. Płonęła więźba dachowa, do której strażacy mieli mocno utrudniony dostęp. Aby skutecznie poprowadzić działania gaśnicze i dotrzeć do ukrytych zarzewi ognia, ratownicy zmuszeni byli dokonać fizycznej rozbiórki płyt regipsowych.
Żywioł wyrządził ogromne szkody. Wstępnie oszacowano je na około 250 000 złotych. Jednak dzięki błyskawicznej i wysoce wyspecjalizowanej akcji jednostek PSP i OSP, udało się uratować znaczną część dobytku – wartość ocalonego mienia szacowana jest na 300 000 złotych.
Niezłomność druhów z Lubrzy i zabezpieczenie rejonu
To była długa i wyczerpująca noc dla wszystkich interweniujących zastępów. Na podkreślenie zasługuje ogromne oddanie służbie lokalnych strażaków ochotników. Jako przykład można tu podać zastęp OSP KSRG Lubrza, który na miejscu pojawił się jako jeden z pierwszych, zakończył działania jako ostatni i powrócił do swojej remizy dopiero o godzinie 2:58 w nocy. Po opanowaniu szalejących płomieni, miejscowi druhowie pozostali na miejscu pożaru, by metodycznie sprawdzić budynek przy użyciu kamer termowizyjnych, eliminując tym samym wszelkie ryzyko ponownego rozgorzenia ognia.
Przy okazji tak potężnych i angażujących wiele sił akcji, warto pamiętać o cichych bohaterach, którzy choć nie walczą bezpośrednio z płomieniami, pełnią kluczową rolę w systemie ratowniczym. Mowa o strażakach z OSP KSRG w Szybowicach. Z uwagi na szeroki zakres działań w Lubrzy, jednostka ta została natychmiast zadysponowana do siedziby Komendy Powiatowej PSP w Prudniku. To oni stanowili tzw. zabezpieczenie rejonu. Gdyby w czasie trwania wielogodzinnej akcji w Lubrzy na terenie powiatu prudnickiego pojawiło się jakiekolwiek inne zagrożenie, to właśnie na barkach druhów z Szybowic spoczywałby obowiązek natychmiastowej reakcji i podjęcia walki o ludzkie życie i mienie.
W akcji brały udział zastępy z następujących jednostek:
- JRG Prudnik
- JRG Krapkowice
- OSP KSRG Lubrza
- OSP KSRG Dytmarów
- OSP Trzebina





